Owoce morza

Inaczej zwane frutti di mare lub seafood. Są to jadalne bezszkieletowe, słodkowodne lub morskie zwierzęta, głównie mięczaki i skorupiaki. Zaliczają się do nich małże, kraby, ośmiorniczki, krewetki, ostrygi, kalmary, langusty i inne. W dawnych czasach jadane były przez różne klasy społeczne.

Obecnie jednak najczęściej na ich spożywanie mogą pozwolić sobie w większości osoby posiadające co zasobniejsze portfele. Gdyby udało się obniżyć ceny tych produktów, nawet średnio sytuowane osoby mogłyby pozwolić sobie na to znakomite źródło białka, witamin (przede wszystkim witaminy B12) oraz mikroelementów (jod, cynk, żelazo, fluor, selen).

Podobnie jak łosoś, owoce morza bogate są w kwasy tłuszczowe omega 3, które wpływają na syntezę hormonów oraz są jednym z budulców tkanki mózgowej. Frutti di mare mają swoje zastosowanie w kuchniach z całego świata.

Dla przykładu – Włosi uwielbiają makaron z owocami morza, barwiąc przy okazji swoją „pastę” na czarno atramentem z kałamarnic lub mątwy, zwany sepią. Anglicy słyną z potrawy „fish and chips”, czyli ryby z frytkami oraz z koktajlu z krewetek. Grecy z kolei, upodobali sobie bardzo kalmary, które przyrządzają na różne sposoby – smażą, panierują, faszerują.  Hiszpanie nie wyobrażają sobie swojej kuchni bez chopitos, czyli małych, smażonych ośmiorniczek oraz bez gambas, czym są smażone w cieście krewetki, podawane z majonezem lub salsą.

Skoro mowa o krewetkach – za najlepsze uznawane są te, pochodzące z Morza Północnego. Mimo tego, że krewetki różnią się między sobą kolorem (od szarego po jasnoróżowy), wszystkie po ugotowaniu stają się pomarańczowe lub intensywnie różowe. Z gotowaniem krewetek, jak ni innych owoców morza należy jednak uważać, podobnie zresztą, jak z przyprawami. Bardzo łatwo o zepsucie ich wspaniałego smaku.